Articles

Why I Love Fat Men

Wokalista „Bears” Tom Goss daje skinny na temat fatfobii w kulturze gejowskiej i mainstreamowej.

BY Tom Goss
Piątek, 12 października 2018 – 11:02

Przyjrzyjrzyjmy się temu: piękno jest w rzeczywistości głębokie jak skóra.

Nikt nie chce być oceniany wyłącznie na podstawie tego, jak wygląda. Wmawiamy więc sobie i innym, że musimy sięgnąć głębiej, znaleźć to, co czyni nas wyjątkowymi, niepowtarzalnymi, promiennymi – wiecie, pięknymi od wewnątrz. Udajemy, że piękno powinno opierać się na tym, kim jesteśmy, a nie jak wyglądamy.

Ale w głębi duszy wiemy też, że to nieprawda. Zamiast więc patrzeć poza fizyczne piękno, powinniśmy się mu długo i mocno przyglądać. Robię to cały czas, ponieważ postrzegam piękno inaczej niż większość ludzi.

Pociągają mnie grubi mężczyźni.

Nie tylko to – grubi mężczyźni, których pociągają, są bez wątpienia najpiękniejszymi rzeczami, jakie kiedykolwiek w życiu widziałam. Są dla mnie piękniejsi niż jakikolwiek zachód słońca, krajobraz czy dzieło sztuki. Jestem w zachwycie nad ich pięknem, które porusza mnie i inspiruje w sposób, o którym nigdy nie wiedziałam, że jest możliwy. Ale to, oczywiście, nie jest „normalne” – nie powinniśmy uważać grubych ludzi za pięknych, a tym bardziej za seksownych.

Nawet samo słowo „gruby” ma silnie negatywne konotacje; jest jedną z naszych ulubionych obelg, ulubioną samokrytyką. Do tego stopnia, że obawiam się, iż będzie ono przeszkadzać mi w osiągnięciu jakiegokolwiek celu. Dlatego też, przez resztę tego artykułu, będę używać terminu „wielki” opisując typ mężczyzny, którego uważam za pięknego. Nie mówię tego po to, by ukryć fakt, że dla mnie „wielki” = „gruby”. Mówię to, aby pomóc zmienić postrzeganie ludzi, w nadziei, że piękno słowa „grand” jakoś sprawia, że „fat” trochę mniej brzydki.

Większość Amerykanów zobaczyć wielkich ludzi jako nieatrakcyjne, nawet obrzydliwe. Wielu z nich posuwa się do robienia niegrzecznych min, żartowania, dawania nieproszonych rad na temat diety i ćwiczeń. Widzę to każdego dnia. Stoję obok mężczyzny, którego kocham, mojego wspaniałego męża, a ludzie patrzą przez niego lub, co gorsza, ganią go wzrokiem. Słyszę, jak chichoczą, gdy przechodzi obok, albo gdy ostrożnie pochyla się, by coś podnieść. Widzę jak wskazują i chichoczą między sobą, oceniając swoją wartość jako większą niż jego po prostu z powodu jego rozmiaru.

Problem polega na tym, że to okropne zachowanie jest zachowaniem wyuczonym, kulturowo nabytym i kulturowo usankcjonowanym.

Codziennie wchodzę w interakcje z ludźmi szczupłymi, sprawnymi, umięśnionymi, mężczyznami i kobietami, młodymi i starymi. Nie jestem fizycznie ani seksualnie atrakcyjny dla żadnego z nich. Jednak w żadnym momencie moich interakcji z nimi nie uważam ich za odrażających. Wręcz przeciwnie – uważam, że są piękni. Moje postrzeganie ich piękna nie ma nic wspólnego z moim pożądaniem seksualnym. Ma to związek z treningiem: Nauczono mnie postrzegać je jako piękne, identyfikować i doceniać te aspekty ich twarzy i ciał, które zasługują na miano „pięknych”.”

Każdego dnia – i setki, jeśli nie tysiące razy każdego dnia – jestem prezentowany z naszą społecznie akceptowaną ideą piękna. Jest to nieuniknione. Jest w telewizji, na billboardach, w czasopismach i mediach społecznościowych. Unoszą się nad każdą ulicą, na każdym przystanku autobusowym, w każdym CVS, Rite Aid, Safeway i Starbucks, nie wspominając o każdej pojedynczej reklamie na Facebooku, Instagramie czy stronie internetowej, która trafia prosto do mojej kieszeni. Żyć w Ameryce to być nieustannie zalewanym równaniem, że cienki + dopasowany = sexy. Period.

Zostałem dobrze wyszkolony; widzę szczupłych i wysportowanych ludzi jako pięknych. Dlaczego miałabym tego nie robić? Widziałam ich sfotografowanych w najbardziej pochlebnym świetle. Dojrzałam do tego, by docenić tors w kształcie litery V sportowca, kanciaste linie androgynicznej supermodelki, kształt klepsydry kobiety, a nawet zniechęcone spojrzenie modelek udających, że nie chcą mi czegoś sprzedać.

Nie zostałam oszukana. Ci ludzie są, bez wątpienia, piękni. Ale tak samo są wielcy ludzie… po prostu nie są pokazywani w tym samym pozytywnym świetle.

Zgodnie z moją wiedzą, nie ma wielkich mężczyzn (lub kobiet), którzy są celebrowani wyłącznie za ich piękno. Nie ma wielkich aktorów pierwszoplanowych poza komedią. (Zostaliśmy również przeszkoleni, że „gruby = zabawny”.) Nie widzisz pięknych, wspaniałych mężczyzn i kobiet zakochujących się w sposób, który jest wiarygodny, szczery i prawdziwy. Billboardy nie podkreślają tego, co dla mnie jest nieodpartą krzywizną wspaniałej osoby. Każdy piękny, soczysty, słodki, kuszący zakręt, który sprawia, że się uśmiecham i rozpala moją tęsknotę, kiedy piękno wielkiego człowieka przecina moją ścieżkę.

Lata temu mój mąż zabrał mnie na film „wieczór randkowy”, który wiedział, że pokocham:
bumelancką komedię Paul Blart: Mall Cop. (Musiałam wspomnieć o nowych i odurzających wąsach Kevina Jamesa.) W kinie patrzyłam, jak Paul Blart potyka się o swoje słowa, potyka się o własne nogi, spada z sufitów i ogólnie jest kompletnym idiotą. Chciał zdobyć dziewczynę, ale nie miał ani odwagi, ani pewności siebie – w końcu był wielki. Mimo to, nawet przez te wszystkie idiotyzmy, uważałam, że jest piękny.

Wtedy wydarzyła się najbardziej niesamowita rzecz: Paul Blart uratował dzień i zrobił seksowny slo-mo spacer przez parking, aby zdobyć dziewczynę. Przez te 10 sekund, każdy w teatrze zobaczył seksownego i męskiego wielkiego mężczyznę. Jego pewność siebie była namacalna, jego piękno niezaprzeczalne – wszyscy wiedzieliśmy, że to właśnie on zdobędzie dziewczynę. Cały nastrój w teatrze uległ zmianie. Wszyscy przestali się śmiać i siedzieli jak wryci – całkowicie i bez reszty uprzedmiotawiając wielkiego mężczyznę. Po raz pierwszy i jedyny w życiu poczułem, że inni widzą świat tak jak ja. To było zapierające dech w piersiach. To było szczere. To było prawdziwe.

Wtedy Paul Blart wszedł w dwóch policjantów. Wszyscy się roześmiali. Porządek został przywrócony.

Widzicie, nasza kultura nie może uprzedmiotowić wielkich mężczyzn bez jednoczesnego wyśmiewania się z nich. Mogą być piękni i zabawni, piękni i campy, piękni i dziwaczni – ale nigdy po prostu piękni. Są komikami i folgami, czarnymi charakterami i pomocnikami, ale nigdy nie są piękni i seksowni w szczerym i poważnym świetle. Wierzę, że gdybyśmy zaczęli postrzegać wielkich mężczyzn i kobiety w tym świetle, zaczęlibyśmy dostrzegać, jak bardzo są oni piękni fizycznie. Musielibyśmy przyznać, że być może piękno nie jest ograniczone do kilku typów ciał. Moglibyśmy zacząć mniej osądzać, bardziej doceniać i – co może najważniejsze – przestać tak surowo oceniać nasze własne fizyczne niedoskonałości.

To może wydawać się fantazją. Ale nie ma wątpliwości w moim umyśle, że jest to możliwe.

Jeśli jestem szczery, czasami utrwalałem stereotyp gruby = zabawny. W 2013 roku wydałem „Bears”, zabawny singiel taneczny wychwalający cnoty wielkich mężczyzn. Ale znałam i przestrzegałam zasad obowiązujących w teledyskach. Jasne, na ekranie było wielu seksownych wielkich mężczyzn, ale wszyscy oni byli zaangażowani w głupie zachowania (ślizganie się i zjeżdżanie, walki na balony z wodą, itp.). Prawdziwy symbol seksu w tym teledysku wyglądał – i był traktowany – zupełnie inaczej. To byłem ja, jako ja sam, z ciałem bardziej szczupłym i umięśnionym niż w jakimkolwiek innym momencie mojego życia. Nie wygłupiałam się; leżałam w basenie dla dzieci, w skąpych kąpielówkach, wpatrując się intensywnie w kamerę. Śpiewałam piosenkę o tym, jak bardzo kochałam wielkich mężczyzn, a jednocześnie byłam w jakiś sposób ślepa na fakt, że utrwalam właśnie te ideały piękna, których się brzydzę.

I to działało. Oczywiście, że zadziałało. Prasa to uwielbiała, wielcy mężczyźni i ich wielbicielki to uwielbiały, ja to uwielbiałam. I nadal tak jest. Słyszałem od setek mężczyzn, którzy twierdzą, że film pomógł im poczuć się bardziej atrakcyjnymi, mniej zawstydzonymi z powodu ich atrakcyjności dla wielkich mężczyzn, lub po prostu pomógł im zobaczyć wielkich mężczyzn w nowym i bardziej pozytywnym świetle. I jestem z tego dumny.

Wciąż, mogę zrobić coś lepiej.

Prawda jest taka, że wszyscy możemy zrobić coś lepiej. Spójrzmy prawdzie w oczy, nic się nie zmieni, jeśli ludzie nie będą się tego domagać. Co więcej, ludzie nie mogą domagać się zmian, których nie domagali się sami od siebie. Więc moje wyzwanie jest takie: następnym razem, gdy zobaczysz wspaniałego mężczyznę lub kobietę, poświęć chwilę, aby naprawdę zobaczyć, co czyni ich pięknymi. Nie wewnątrz – na zewnątrz.

Uwierz mi, jest tam o wiele więcej, niż ci się wydaje.

TOM GOSS jest piosenkarzem i autorem tekstów. Obejrzyj jego nowy teledysk, „Round in All the Right Places”, poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.